sobota, 29 sierpnia 2015

Drugie życie, part 4



- Przestań mnie do cholery traktować jak dziecko! - ciskała się dalej. - Czemu zawsze się wtrącasz tam, gdzie cię nie chcą?
Max przekręcił kluczyk w stacyjce.
- Nie wiem – wzruszył nonszalancko ramionami. - chyba takiego urodziła mnie mama.
Minęli już którąś z rzędu przecznicę. Dziewczyna utkwiła wzrok w przedniej szybie, całkowicie ignorując kierowcę. Mężczyzna raz po raz zerkał na profil Emmy. Nigdy nie widział ją tak zdenerwowanej i złej. Nie mogąc wytrzymać tej wzrokowej inwigilacji, rzuciła ostro:
- I co mi się tak przypatrujesz? - Max nie mógł oderwać wzroku od jej rumianych policzków. W jakiś niewyjaśniony sposób dodawały jej uroku. Pomyślał, że nawet gdy się złości, jest śliczna.

środa, 26 sierpnia 2015

Break the Rules ~ część.15


część.14

(Maciek)

- Cześć stary, ja dzwonię w sprawie tych śpiworów. Załatwisz je, czy ja mam od razu szukać i namiotów i śpiworów? - zapytałem stojąc w supermarkecie w dziale 'dla domu i ogrodu'.

-Yyy... - chłopak odpowiedział mi monosylabą, pewnie ktoś teraz u niego był, bo usłyszałem jakiś głos w tle. - Nie musisz, ja je skombinuję. Dobrze, że dzwonisz, bo chciałbym cię o coś zapytać.

- Gość Burego był wyraźnie tym faktem niezadowolony, bo dało się słyszeć przytłumione słowa 'nawet nie próbuj'.

poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Drugie życie, part 3



Czas biegł szybko, w szpitalu jak zwykle był młyn. To jakieś ofiary wypadku, tu nowa, niespodziewanie groźna w skutkach epidemia grypy.
Pijąc poranną kawę Max zorientował się, że minął już termin, w którym Emma powinna się stawić na badanie kontrolne. Zapytał w rejestracji, czy dziewczyna dzwoniła już wcześniej, by ustalić godzinę wizyty. Pani Marlena odpowiedziała, że nikt o takim nazwisko nie dzwonił do szpitala.
,,Pewnie zapomniała, za kilka dni na pewno przyjdzie, przecież ktoś musi chociażby ściągnąć jej gips.” wytłumaczył to sobie Whitehouse.

wtorek, 11 sierpnia 2015

Break the Rules ~ część.13

część.12


Albo mój drink był za mocny albo rzeczywiście byłem świadkiem jak Martika właśnie okłada jakąś laskę pięściami śmiejąc się przy tym niczym szaleniec. Mrugnąłem kilka razy licząc na to, że mam tylko pijackie omamy. Dopiero gdy udało jej się usiąść okrakiem na przeciwniczce zmieniła taktykę, zabierając się za jej włosy. Jak to jest możliwe, żeby ta cichutka i dobrze ułożona panienka zniżała się do tego, by bić kogoś na środku sali na oczach tak sporej liczby imprezowiczów? Ta blondyna z kucykiem zapewne nie przebierała w słowach, wątpiłem, by Martikę można było łatwo sprowokować.
- To znowu ta ruda? - usłyszałem za sobą głos Weroniki. - Co ona wyprawia, całkiem jej się przestawiło w główce? - nie odrywałem wzroku od dwóch bijących się dziewczyn, których widownia zachęcała do walki. Dostrzegłem, że jej koleżanka...chyba Karolina próbuje je rozdzielić lecz i ona obrywa od którejś z awanturniczek w ramię. W sumie mogłem coś zrobić...ale jakoś nie miałem zamiaru mieszać się w ich sprawy. Zaraz zaczęłyby się ploty, że pewnie mam do którejś z nich jakieś wąty, skoro przybiegam im na ratunek. Skoro ta sprawa mnie nie dotyczyła, nie warto się było w nią wtrącać.

Break the Rules ~ część.14

część.13

Wyprowadzenie mnie z budynku sprawiło Nikodemowi niemałe problemy. Ja sprawiałam mu problemy, ale nie dbałam o to.
 - Zostaw mnie, idioto, jeszcze nie skończyłam! Puść...puść mnie! No do cholery, jeszcze wszystkiego nie powiedziałam! - krzyczałam na niego, idąc przez zatłoczone pomieszczenie. 
 - Martika, przestań, już na dzisiaj dosyć nawyrabiałaś. - blondyn o dziwo nie krzyczał na mnie. Mówił łagodnym, trochę przyciszonym głosem, starając się za wszelką cenę mnie uspokoić.
Mimo mojego sprzeciwu, przycisnął mnie do siebie mocniej, jakby się bał, że zaraz wrócę i wygarnę Maćkowi do końca. 

czwartek, 6 sierpnia 2015

Drugie życie, part 2



Chyba żaden pacjent nie wywarł tak dużego znaczenia w życiu Maxa, jak ona. Być może to był błąd, lekarzowi nie powinno się przywiązywać do pacjenta, ale to było od niego silniejsze. Każdego dnia o niej myślał, przywoływał moment, w którym ją znalazł. Była taka zmaltretowana i krucha. Niosąc ją na rękach czuł, że musi za wszelką cenę uratować jej życie. Dlatego też, widząc jej blade, kontrastujące z brunatnoczerwonymi sińcami ciało, serce o mało co nie pękło mu z żalu. Miała prawo do życia, a ktoś, jakiś skończony sadysta jej to prawo odebrał. Tak bardzo chciał ją widzieć zdrową. Zobaczyć jeszcze kiedyś jej uśmiech, niezaprzątnięty myślami o tej tragedii. Opatrzność najwidoczniej stała po jego stronie, tydzień później stał się cud.
Siedział w pokoju lekarskim i jak co dzień podczas przerwy czytał gazetę. Nagle do gabinetu wbiegł jego koleżanka, cała rozpromieniona. Zaintrygowany oderwał wzrok od lektury.

Break the Rules ~ część.12

część.11

W zasadzie nie wiedziałam dlaczego tłumaczę się Maćkowi. Oczywiście nie spóźniłybyśmy się, gdyby Karolina po drodze do mnie nie wstąpiła do kilku barów, ale od tego komentarza na szczęście zdołałam się powstrzymać.
 Jeszcze raz zmierzyłam wzrokiem dziewczynę towarzyszącą Maćkowi. Była to drobna szatynka. Miała ładne, niebieskie oczy i duże usta; jednym słowem była śliczna. Poza tym było widać, że wie jak się ubierać. Wyciągnęłam do niej rękę.
 - Jestem Martika. – dziewczyna przeszyła mnie wzrokiem, a dopiero potem odpowiedziała.
 - Słyszałam , - stwierdziła chłodno, odniosłam dziwne wrażenie, że mnie nie lubi – mam na imię Weronika. – uścisnęła mi dłoń.
W pewnym momencie zobaczyłam jak ludzie zmierzają ku wejściu, bardzo szybko.

Airport ~ część.3

~ część.2

~*•*~
(Gabi - opis sytuacji z jej perspektywy)
Słysząc, jak ta czarna bestia mruczy tuż przed moim nosem zachęcając jednocześnie do bliższego poznania, adrenalina wzrosła mi w żyłach dwukrotnie bardziej niż kiedykolwiek. Założyłam kask na głowę a drugi zawiesiłam na przedramieniu dla mojej „damy w opałach”. Fakt, że muszę go ratować w tak epicki sposób jeszcze bardziej mnie nakręcał do działania.