Weszłam do domu trzaskając drzwiami i od razu przekręciłam
klucz. Oparłam się o drzwi, próbując uspokoić oddech.
Znalazłam się w domu,
byłam bezpieczna. Wreszcie mogłam odetchnąć. Strach jaki towarzyszył mi od
pewnego czasu nawet nie zaczął mnie opuszczać. Usłyszałam silniki trzech
motocyklów, co oznaczało, że chłopaki już odjechali. To wcale nie dodało mi
pewności siebie.
Dopiero po dłuższej chwili uświadomiłam sobie, że nie
ruszyłam się z korytarza. Westchnęłam cicho.
Zapaliłam światło
wchodząc do kuchni, właśnie wtedy zauważyłam na mojej prawej dłoni fioletowy
siniak.