Naszą niezmiernie miłą rozmowę przerwało przybycie Nikodema i Karoliny. Chłopak powiedział, że muszą już iść, bo jadą pomóc swojemu koledze przy wymianie świec. Jednak miałam nieodparte wrażenie, że Nikodem kłamie, by uwolnić się od mojej przyjaciółki. Wcale mu się nie dziwiłam, wiem, że Karolina potrafi być dość... męcząca.
Nadszedł czas ich "czułego" pożegnania. Kiedy Nikodem pocałował blondynkę w policzek, zrobiła taką minę jakby miała się za chwilę rozpłynąć. Po krótkiej chwili wydusiła z siebie ciche, przerywane "dobranoc". Zdusiłam w sobie chęć wybuchnięcia śmiechem, ale nie udało mi się powstrzymać uśmiechu, który wpełzł na moją twarz.
Maciek rzucił coś do mnie na pożegnanie, po czym obaj wyszli z pokoju. Słyszałam jak schodzą po schodach, ciche trzaśnięcie drzwiami, a chwilę później zobaczyłam ich idących nieśpiesznie po żwirowej ścieżce. W sumie nie do końca widziałam ich, raczej ciemne zarysy postaci, ale i tak poznałam, który jest który.