środa, 29 lipca 2015

Break the Rules ~ część.10

~ część.9

(Martika)
Naszą niezmiernie miłą rozmowę przerwało przybycie Nikodema i Karoliny. Chłopak powiedział, że muszą już iść, bo jadą pomóc swojemu koledze przy wymianie świec. Jednak miałam nieodparte wrażenie, że Nikodem kłamie, by uwolnić się od mojej przyjaciółki. Wcale mu się nie dziwiłam, wiem, że Karolina potrafi być dość... męcząca.
 Nadszedł czas ich "czułego" pożegnania. Kiedy Nikodem pocałował blondynkę w policzek, zrobiła taką minę jakby miała się za chwilę rozpłynąć. Po krótkiej chwili wydusiła z siebie ciche, przerywane "dobranoc". Zdusiłam w sobie chęć wybuchnięcia śmiechem, ale nie udało mi się powstrzymać uśmiechu, który wpełzł na moją twarz.
 Maciek rzucił coś do mnie na pożegnanie, po czym obaj wyszli z pokoju. Słyszałam jak schodzą po schodach, ciche trzaśnięcie drzwiami, a chwilę później zobaczyłam ich idących nieśpiesznie po żwirowej ścieżce. W sumie nie do końca widziałam ich, raczej ciemne zarysy postaci, ale i tak poznałam, który jest który. 

Break the Rules ~ część.9

część.8

(Maciek)
Dzwoniąc do Nikodema wieczorem usłyszałem w słuchawce damski głos, który oznajmił mi, że jego tymczasowa posiadaczka zabrała go Buremu i poleciła nam obu przyjechać pod ten sam adres, pod który dowieźliśmy Martikę. Zauroczonemu chłoptasiowi nie wpadło do głowy, żeby przed jazdą sprawdzić wszystkie kieszenie. Czasami mam wrażenie, że mam do czynienia z dwuletnimi, niezbyt rozgarniętymi cielątkami. Niby jakim cudem Robert ma się dostać na prawo, a Niko na medycynę? Przecież oni się zgubią już w drodze na wykłady... Chcąc nie chcąc zwlokłem swoje spocone na trzydziestostopniowych upale cielsko i wyprowadziłem na zewnątrz moje trofeum. Piętnaście minut później byłem już u Jakubika. Z rozdrażnieniem zdusiłem guziczek domofonu.