Czas biegł szybko, w szpitalu jak zwykle był młyn. To jakieś ofiary wypadku, tu nowa, niespodziewanie groźna w skutkach epidemia grypy.
Pijąc poranną kawę Max zorientował
się, że minął już termin, w którym Emma powinna się stawić na
badanie kontrolne. Zapytał w rejestracji, czy dziewczyna dzwoniła
już wcześniej, by ustalić godzinę wizyty. Pani Marlena
odpowiedziała, że nikt o takim nazwisko nie dzwonił do szpitala.
,,Pewnie zapomniała, za kilka dni na
pewno przyjdzie, przecież ktoś musi chociażby ściągnąć jej
gips.” wytłumaczył to sobie Whitehouse.