czwartek, 6 sierpnia 2015

Drugie życie, part 2



Chyba żaden pacjent nie wywarł tak dużego znaczenia w życiu Maxa, jak ona. Być może to był błąd, lekarzowi nie powinno się przywiązywać do pacjenta, ale to było od niego silniejsze. Każdego dnia o niej myślał, przywoływał moment, w którym ją znalazł. Była taka zmaltretowana i krucha. Niosąc ją na rękach czuł, że musi za wszelką cenę uratować jej życie. Dlatego też, widząc jej blade, kontrastujące z brunatnoczerwonymi sińcami ciało, serce o mało co nie pękło mu z żalu. Miała prawo do życia, a ktoś, jakiś skończony sadysta jej to prawo odebrał. Tak bardzo chciał ją widzieć zdrową. Zobaczyć jeszcze kiedyś jej uśmiech, niezaprzątnięty myślami o tej tragedii. Opatrzność najwidoczniej stała po jego stronie, tydzień później stał się cud.
Siedział w pokoju lekarskim i jak co dzień podczas przerwy czytał gazetę. Nagle do gabinetu wbiegł jego koleżanka, cała rozpromieniona. Zaintrygowany oderwał wzrok od lektury.

Break the Rules ~ część.12

część.11

W zasadzie nie wiedziałam dlaczego tłumaczę się Maćkowi. Oczywiście nie spóźniłybyśmy się, gdyby Karolina po drodze do mnie nie wstąpiła do kilku barów, ale od tego komentarza na szczęście zdołałam się powstrzymać.
 Jeszcze raz zmierzyłam wzrokiem dziewczynę towarzyszącą Maćkowi. Była to drobna szatynka. Miała ładne, niebieskie oczy i duże usta; jednym słowem była śliczna. Poza tym było widać, że wie jak się ubierać. Wyciągnęłam do niej rękę.
 - Jestem Martika. – dziewczyna przeszyła mnie wzrokiem, a dopiero potem odpowiedziała.
 - Słyszałam , - stwierdziła chłodno, odniosłam dziwne wrażenie, że mnie nie lubi – mam na imię Weronika. – uścisnęła mi dłoń.
W pewnym momencie zobaczyłam jak ludzie zmierzają ku wejściu, bardzo szybko.

Airport ~ część.3

~ część.2

~*•*~
(Gabi - opis sytuacji z jej perspektywy)
Słysząc, jak ta czarna bestia mruczy tuż przed moim nosem zachęcając jednocześnie do bliższego poznania, adrenalina wzrosła mi w żyłach dwukrotnie bardziej niż kiedykolwiek. Założyłam kask na głowę a drugi zawiesiłam na przedramieniu dla mojej „damy w opałach”. Fakt, że muszę go ratować w tak epicki sposób jeszcze bardziej mnie nakręcał do działania.