poniedziałek, 13 lipca 2015

Airport ~ część.2


~*•*~
Leżałyśmy na moim łóżku pod oknem, które sobie pięknie wywalczyłam z czego byłam cholernie zadowolona.. no właśnie, byłam. Teraz gapiłyśmy się w sufit z popsutymi humorami.
No bo kto normalny puściłby nastolatki mocno po dziewiątej w wielkie miasto, gdzie z racji pojawienia się masowo celebrytów na lotnisku wyłania się multum fanów stwarzających zagrożenie sobie, tym do których przyszli i tym, co ze sprawą mają guzik powiązania. Miałam obecnie chaos w głowie i patrząc na dziewczyny, pomiędzy które byłam wciśnięta również biły się z myślami. Z jednej strony, to za dużo przeczytałam na temat fanek, które mocno uprzykrzyły nie jeden przylot BigBang do Seulu - już nawet nie wspominając o EXO - aby zaprzeczać racji wujostwu, ale z drugiej to my miałyśmy mocny powód aby tam być. Po prostu się wkurzyłam, że nam nie pozwolili jechać po walizkę. To cholernie konkretny powód.
- Teraz nie zasnę. - beznamiętnie wycharczałam to co mnie najbardziej męczyło. Zapowiadała się kolejna nieprzespana noc. Kiedy widziałam tak zrezygnowaną noonę to nawet myśl o biletach mnie nie pocieszała.

Break the Rules ~ część.1

Maciek - DarkLady
Martika - Neko

(Maciek)
- Nie i koniec, nigdy w życiu tam nie pójdę! - myślałem, że to jakiś żart - Jak mogliście podjąć taką decyzję beze mnie? Więc ja się już nie liczę?! Tak?! Ale proszę bardzo, sami sobie tam idźcie! - wykrzykiwałem to  w twarz Adamowi I Elżbiecie, moim szanownym rodzicom . Widząc moje wzburzenie , stali bezradnie naprzeciw i nie mieli już żadnych argumentów potwierdzających słuszność podjętych przez nich decyzji.
- Maciek, nie denerwuj się, nie było innego wyboru. Zrobiliśmy tak, by tobie było najlepiej. - próbowała załagodzić całą sprawę pani domu.
- Czyżby? Czyli uważacie, że posyłając mnie do publicznego liceum będę szczęśliwszy? - odparowałem już nieźle wkurzony - Nie mogę nawet wybrać szkoły? Tak mało dla was znaczę?! - pieklił się dalej. Sfrustrowany takimi słowami, Adam zrobił krok w moją stronę.

*** ~ część.1

autor: Neko
gatunek: fanfiction, fluff
stan: opowiadanie niedokończone - trwające

Obudziłam się. Mój pokój wypełniony był krzykiem. Uświadomiłam sobie, że krzyczę dopiero kiedy przestałam. Nie mogłam opanować drżenia ciała ani potoku wypływających z oczu łez. Przebłyski wspomnień, których nie chcę pamiętać zaprzątnęły moją głowę. Drżenie wciąż narastało, a głowa pękała z bólu. Odruchowo moje łapki powędrowały do nocnej szafki. Otworzyłam szufladę i zaczęłam szukać w niej dobrze znanego mi przedmiotu. W końcu znalazłam.
 Słodkie zimno dotknęło bladej skóry nadgarstka. Trzęsącą się łapką zadałam pierwsze cięcie. Czerwone kropelki pojawiły się powoli, po chwili zmieniając w obfite strużki krwi [...].
 Zimny metal żyletki raz po raz przecinał moją skórę, powodując obfite wylewanie się gorącej, szkarłatnej cieczy. Moje przedramiona i brzuch bolały mnie od licznych, głębokich cięć. Jednak to pomogło zagłuszyć ból w sercu.