czwartek, 16 lipca 2015

Break the Rules ~ częćś.4

część.3

(Martika)

Myślałam, że moje serce zaraz wyrwie się z klatki piersiowej i dziwił mnie fakt, że nikt tego nie słyszy. Cała zesztywniałam pod wpływem jego bliskości, mój oddech gwałtownie przyspieszył. Nienawidzę gdy ktoś narusza moją osobistą przestrzeń. Sama nie do końca potrafiłam opisać swoje uczucia, ale ten chłopak strasznie mnie dekoncentrował, nie mogłam skupić się na niczym prócz niego i coś mi mówiło, że jego działania są celowe. Strąciłam jego dłonie z moich, jednak szybko tego pożałowałam, gdyż przegrałam tę bitwę.
 - Aż tak cię rozpraszam? - usłyszałam jego szept przy uchu, a potem cichy złośliwy śmiech.
Nie wiedziałam dlaczego on tak na mnie działał. Mocno denerwował mnie fakt, że przez niego traciłam zdolność myślenia i zdolność do czegokolwiek.
 - Och, zamknij się wreszcie. - mruknęłam i założyłam kask, by nie widział rumieńców, wkradających się na moje policzki.

W tamtej chwili targały mną dwie emocje; irytacja mieszała się z wściekłością, pod ich wpływem strach jaki ogarną mnie wcześniej ulotnił się. Byłam tak wściekła na chłopaka, który za mną siedział, że bardziej martwiłam się o motocykl niż jego życie. Moje serce biło niebezpiecznie szybko, a żołądek bolał mnie tak, że prawie go nie czułam.
 Koledzy "Dzikiego" patrzyli na niego z niedowierzaniem. Nie dziwię im się, czego ten wariat ode mnie oczekiwał? I co go do cholery podkusiło, żeby wsiadać ze mną? 
 Zaskoczył mnie fakt, że chłopak umieścił jedną rękę na mojej talii. Spięłam się pod wpływem jego dotyku, jednak tym razem się nie poddałam i nie strąciłam jej.
 Czułam jak mój pasażer się niecierpliwi, więc powoli zrobiłam to, co mówił wcześniej.  Maszyna już po kilu sekundach wystrzeliła do przodu, co potraktowałam jako mój osobisty sukces, i wtedy stało się coś dziwnego...
Wszystkie negatywne odczucia zniknęły. Poczułam się dziwnie lekka, a poziom adrenaliny gwałtownie wzrósł. Mimowolnie uśmiechnęłam się, czując pęd powietrza. Nie potrzebnie tak się bałam, nie było tak źle... wręcz przeciwnie. Dodałam gazu i usłyszałam gdzieś z tyłu niezrozumiałe warknięcie chłopaka. Nie wiem dlaczego, ale czułam ogromną radość i satysfakcję.
 Stan, w którym się znalazłam prowadząc motocykl byłby idealny, gdyby nie jeden osobnik, który siedział za moimi plecami, na szczęście już kończyłam robić to głupie kółko wokół wysypiska. Przyspieszyłam znacznie, kiedy zbliżaliśmy się do końca i zahamowałam gwałtownie, zatrzymując się tuż przy dwóch pozostałych chłopakach. 
 Zsiadłam z maszyny, zdjęłam kask, i poprawiłam włosy, a widząc zaskoczone miny chłopców uśmiechnęłam się lekko. 
 - Nieźle. - pochwalił mnie ten wyższy z nich.
Uśmiechnęłam się, wyciągając do niego rękę.

 - Tak w ogóle jestem Martika. - entuzjazm mnie nie opuszczał - To co, możemy jechać? - zwróciłam się do zielonookiego chłopaka.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz